InwestycjeOZEPanele Fotowoltaiczne

Inwestując w instalację fotowoltaiczną, dobrze rozumieć, za co tak właściwie się płaci. Finalna wartość nie zależy tylko od ceny modułów PV, ale i chociażby profesjonalnego montażu czy niezbędnego falownika. Dziś w dużej mierze to od ceny transportu zależy, jaka kwota pojawi się ostatecznie na fakturze. Zdaniem analityków niedługo znów ma być taniej

  • W cenie instalacji fotowoltaicznej oprócz opłaty za panele PV mieści się także opłata za inne składowe serwisu: za falownik, konstrukcję, montaż i VAT
  • Aby zasilić przeciętne polskie gospodarstwo domowe, wystarczyłoby siedem paneli fotowoltaicznych
  • Chociaż fotowoltaika podrożała względem poprzednich lat, głównie przez pandemię i koszty transportu, od 2023 ceny ponownie mają spaść

Zobacz też: Trudne wybory prosumentów — kolektory słoneczne, panele fotowoltaiczne, off grid czy może tradycyjnie?

Ile płacimy za fotowoltaikę w 2022?

Cena instalacji fotowoltaicznej zależy od rodzaju montowanych paneli, ich mocy, ilości modułów, ale także i montażu. W ostatnich latach fotowoltaika podrożała i dziś prosumenci za 1 kWp w zestawie 4 kW muszą zapłacić od 2,8 tys. do nawet 7,2 tys. złotych.

Najdroższym i jednocześnie najważniejszym elementem instalacji fotowoltaicznej są oczywiście moduły fotowoltaiczne, których cena to nawet 45 proc. całych kosztów. Na pozostałe 55 proc. składa się:

  • falownik (20 proc. ceny fotowoltaiki),
  • konstrukcja stelaża (15 proc. ceny fotowoltaiki),
  • VAT (8 proc. ceny fotowoltaiki),
  • transport, zabezpieczenie, montaż i inne (12 proc. ceny fotowoltaiki)

Cena samego modułu waha się w zależności od jego mocy, producenta i sprawności. Dziś jest to od 600 do 1200 zł dla panelu monokrystalicznego. Im jego jakość i moc są wyższe, tym bardziej jego cena rośnie.

Analizując cenę fotowoltaiki pod względem mocy, można dojść do wniosku, że bardziej opłacalne są panele słoneczne o wyższej mocy. Jeżeli zakup jednego panelu o mocy 400 W wymaga nakładu 700 złotych, a 600 W – 1 tys. zł, kupując do domu 4 kW mocy, musimy nabyć ponad 10 paneli o mocy 400 W i zapłacić minimum 7 tys. zł (zakładając brak upustów i zniżek). Z kolei paneli o mocy 600 W wystarczy nam 7 sztuk, za które zapłacilibyśmy porównywalne pieniądze, oszczędzając jednak na stelażach, montażu i transporcie. Ponadto jest to duża oszczędność powierzchni, którą zajmowałyby panele.

Wybierając większą instalację, sprzedawcy obniżają cenę za 1 kWp. W zestawie 3 kW za 1 kW zapłacimy 3,5–8,8 tys. zł, w zestawie 4 kW: 2,8–7,2 tys. zł, zaś chcąc otrzymać 10 kW, będzie to już tylko 2,1–6,3 tys. zł.

Zobacz też: Polskie elektrownie fotowoltaiczne z popisowym wynikiem w czerwcu 2022. PSE informuje o nowym rekordzie

Było taniej

Od lat panele fotowoltaiczne taniały, aż ze względu na pandemię koronawirusa i przerwanie łańcuchów dostaw surowców ceny poszły w górę. Dziś moduły PV są droższe, głównie za względu na rosnące ceny krzemu i transportu, jednak ta tendencja nie będzie utrzymywała się długo.

Na początku lat 2000, gdy technologie fotowoltaiczne były wdrażane do przestrzeni publicznej, jej ceny były wysokie. Z biegiem lat ich popularność rosła, a cena paneli słonecznych spadała. W trakcie ostatniej dekady — wg danych Międzynarodowej Agencji Energii Odnawialnej — zredukowała się o blisko 80 proc.

Koszt instalacji fotowoltaicznej w 2022 roku wynosi:

  • ok. 4,3 tys. zł (za 1 kWp w instalacjach o mocy od 5 do 10 kW),
  • niekiedy 2 tys. zł (za 1 kWp w wariancie budżetowym),
  • czasem 6,5 tys. zł (za 1 kWp w wariancie premium)

Zakładając, iż typowy Polak korzysta z instalacji fotowoltaicznej, dysponującej mocą wynoszącą 9 kW, musi on przeznaczyć na ten cel jednorazowo 20-60 tys. zł.

Dlaczego po tak wielu latach tanienia, fotowoltaika podrożała?

  1. Przez pandemię i sytuację ekonomiczną,
  2. Dziesięciokrotny wzrost kosztów dostaw z Azji do Europy,
  3. Ograniczenia w dostępie do krzemu.

Zdaniem analityków, do końca tego roku ceny paneli fotowoltaicznych nie spadną, jednakże przewidują, że będzie miało to miejsce już w 2023 r. Najbliższe miesiące najlepiej byłoby więc rozeznać się lepiej z tematem OZEinwestycji w zieloną energię, tak aby przy najbliższej okazji móc rozpocząć produkcje darmowego prądu bez obaw o kolejne podwyżki cen ze strony konwencjonalnych elektrowni.